OGŁOSZENIA PARAFIALNE Nr.: 61 – III Niedziela Wielkiego Postu – Wydanie specjalne – 15.03.2020

1. Niestety w związku z zaistniałą sytuacją zapowiadane rekolekcje się nie odbędą w takiej formie jaka była planowana.

W tym roku nauki rekolekcyjne będę dostępne przez media w naszej parafii. (strona internetowa, FB i biuletyn wysyłany pocztą elektroniczną). Tam też będą informował o ewentualnych zmianach.

2. Osoby, które miały zaplanowany Chrzest w czasie Wielkiego Postu proszę o kontakt z ks. Marcinem.

3. Od tego tygodnia nie będzie Mszy św., zajęć z religii i spotkań scholek.

4. Od poniedziałku (16.03) do środy w godz. od 10.00 do 20.00, o ile będzie możliwe swobodne poruszanie się po ulicach, będę w naszej misji służąc sakramentem pokuty i pojednania.

5. Wszystkie zamówione intencje będę odprawiał zgodnie z wyznaczoną datą.

6. Osoby, które zamówiły intencję na 29 marca proszę o kontakt z ks. Marcinem

7. W nadchodzącym czasie życzymy błogosławionych owoców wielkopostnej przemiany, wszelkich potrzebnych łask i zdrowia.

 

List ks. Pawła Bortkiewicza SChr skierowany do naszej wspólnoty  

Drodzy Siostry i Bracia w Chrystusie,

Drodzy Przyjaciele,

miałem wielką radość i zaszczyt gościć w Waszej Misji w Kleve – Emmerich – Kevelaer w ubiegłym roku. Żyłem też radosną nadzieją spotkania w okresie wielkich misteriów naszej wiary w roku bieżącym. Mam już od pewnego czasu wykupione bilety na tę podróż. Zagrożenie pandemią niweczy te plany. Władze publiczne podjęły kroki służące roztropnej trosce o dobro powierzonych sobie ludzi. Doceniając te starania pojawiają się jednak pełne emocji pytania, skargi, protest – dlaczego tak się dzieje? Z jednej strony padają głosy wskazujące na poziom deprawacji moralnej i religijnej współczesnego świata. Niedawno pisałem tekst o pewnych znakach czasu. Był to tekst w staroświeckim stylu, stąd też spotkał się w niektórych mediach z wielką krytyką i kpiną zarazem. Pisałem w nim:

Zdaję sobie sprawę z możliwych reakcji na ten tekst. Jednak spróbuję…

Los Angeles, 17.01.1994 r. – miasto dotyka straszliwe trzęsienie ziemi, którego epicentrum znajduje się w dzielnicy Northridg. Tutaj rocznie produkowano ok. 95 proc. filmów pornograficznych w skali Stanów Zjednoczonych. „Czy to wola Boża, czy też nie, nie ulega wątpliwości, że spustoszenie w kalifornijskiej Video-Sodomie posiada nieomal rysy apokaliptyczne… Większe szkody poniosła bez wyjątku każda firma, a wiele z nich zostało sparaliżowanych” – tak pisał „Times Advocate”.

Azja Południowo-Wschodnia, 26.12.2004 r. – trzęsienie ziemi wywołuje potężne fale tsunami, które zabija ok. 300 tys. ludzi. Tereny dotknięte tą katastrofą to mekka seksturystyki, zwłaszcza dla europejskich i amerykańskich pedofilów. W Malezji, Indonezji, Tajlandii, na Filipinach obroty seksbranży wynoszą od 2 do 14 proc. ich produktu krajowego (tak informował „Newsweek Polska” z 19.06.2005). W samej Tajlandii liczba prostytutek szacowana była na 200 tys., z czego wiek 2/3 to dziewczynki poniżej 16. roku życia.

23 sierpnia 2005 roku na Bahamach uformował się Huragan Katrina , który wkrótce potem przeszedł przez południową Florydę, ale największe zniszczenia cyklon spowodował w Nowym Orleanie, w stanie Luizjana. Tygodnik „Polityka” określał to miejsce mianem „dekadenckiego Miasta Grzechu, słynącego z rozwiązłości i korupcji”. Tygodnik „Wprost” opisując historyczne i współczesne oblicze miasta pisał: „Nowy Orlean rozwijał się w totalnej separacji od pełnego religijnych zakazów, purytańskiego (…) Południa (…). Było to miasto grzechu, a popyt na seks był ogromny” (numer z 18.09.2005). To miasto było także miejscem potężnie kwitnącego okultyzmu i semi-satanistycznego kult voodoo. 

W 2015 roku świat jest poruszony trzęsieniem ziemi w Nepalu. W wielkim krzyku bólu gineły ciekawe informacje, jak ta o ewakuacji przez państwo Izrael izraelskich gejów z niemowlętami, które przyszły na świat dzięki surogatkom w Nepalu. Amerykański „Time” zwrócił uwagę, że kobietom, które urodziły dzieci Izraelczykom, odmówiono wstępu do Izraela. To stało się przyczynkiem do koślawej debaty na temat etyki wykorzystywania międzynarodowych matek zastępczych.

Rok 2019 Warszawa. 27 sierpnia do Wisły wyciekają nieczystości – według wielu mające znamiona katastrofy ekologicznej. Docierają szybko do Płocka, gdzie 27 kwietnia wizerunki Matki Bożej Królowej Polski w gejowskich aureolach były naklejana na toaletach. Tak uhonorowano nieczystości i fekalia i tak znieważono osobę Maryi. Potem przyszły inne akty dewastacji osoby Maryi Matki i Królowej, akty profanacji, bluźnierstw i szydzenia z katolików. Dokonywało się to publicznie. A wszelki opór wobec tego procesu kontrowany jest jako „mowa nienawiści”. Może bywa tak, że przy naszej niemocy, bezradności – tej zawinionej i tek niezawinionej przemawia Bóg… Może to wszystko przypadki? A może „nie ma przypadków, są tylko znaki?” Teraz musieliśmy spojrzeć na Chiny – kraj programowej, bezwzględnej walki z życiem ludzkim, kraj czyniący z selekcji poczętych dzieci politykę ludnościową.

Potem spojrzeliśmy na Włochy… Dlaczego Włochy?… Nie chcę stawiać uproszczonych odpowiedzi. Kardynał Mediolanu powiedział w wywiadzie dla lewicowego dziennika włoskiego, że nie można tych sytuacji traktować jako kary Bożej za grzechy. „Boska kara nie istnieje. To błędny pogląd na chrześcijaństwo”, to słowa kard.  Angelo Scola dla „La Repubblica”. Kardynał przywołał słowa Pana Jezusa z Ewangelii wg św. Łukasza: „W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar.  Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli?  Bynajmniej, powiadam wam”. Ale kardynał pominął dopowiedzenie naszego Pana, Jezusa Chrystusa: „Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie”.

Drodzy w Panu, przywołuję te znaki i ten spór, by pokazać nie tylko to, że trudno jest nam zinterpretować to, co się dzieje, Ale chcę przede wszystkim powiedzieć dwie sprawy.

Pierwsza to ta, że może od wielu, wielu lat stawiamy sobie w tych dniach i godzinach poważne pytania – po co żyję? Co po mnie zostanie? Jak przeżyć? Komu ufać, skoro zawodzi wiara w postęp? Czy można wyjść z tego lęku? Sprawa druga to ta, że nasz Kościół mierzył się już z wielkimi zmaganiami. Ba, nasz Kościół wzrastał dzięki epidemiom… Tak, wiem, że brzmi to szokująco. Sam byłem zaszokowany, gdy pisałem krótką relację z badań amerykańskiego socjologa, prof. Rodneya Starka, który sam jest z przekonania agnostykiem: Amerykański socjolog szacuje, że w 40 roku n.e. było nie  więcej niż 1000 chrześcijan na świecie. Ba, te stan rzeczy nie zmieniał się początkowo radykalnie, jeśli wierzyć Orygenesowi, który pisał, że w połowie III  wieku chrześcijanie stanowili „tylko kilka” populacji. I oto nagle, na początku IV  wieku chrześcijanie stali się tak liczni, że cesarz rzymski Konstantyn uznał za stosowne objęcie Kościoła opieką polityczną. Znów, dane szacunkowe, ale bardzo wiarygodne wskazują, że od połowy III  wieku chrześcijaństwo rosło w fenomenalnym tempie wzrostu o 40% na dekadę. W konsekwencji do 350 r. w Cesarstwie Rzymskim żyło 33 miliony chrześcijan, z łącznej populacji 60 milionów. Stark pyta w tytule swojej publikacji -„W jaki sposób niewielki i niejasny ruch mesjanistyczny na obrzeżach Cesarstwa Rzymskiego wyparł klasyczne pogaństwo i stał się dominującą wiarą cywilizacji zachodniej?”  Zdaniem amerykańskiego badacza jednym z czynników tego wykładniczego wzrostu była reakcja chrześcijan na niszczycielskie epidemie, które spustoszyły Imperium Rzymskie. Otóż kiedy na przykład pewnego dnia 5000 ludzi zmarło w samym Rzymie, a pogańscy kapłani, lekarze i władze uciekli z miast, porzucając nawet swoich najbliższych, to chrześcijanie bohatersko opiekowali się chorymi i umierającymi, wiedząc, że mogą zostać zarażeni i umrzeć z powodu choroby. Poganie zachowywali się zupełnie odwrotnie i już na początku epidemii  odepchnęli cierpiących i uciekli od swoich najdroższych, wyrzucając ich na drogi, zanim jeszcze umarli – tak opisywał stan rzeczy św. Dionizy. […] Bardzo intrygująca jest ta analiza prof. Starka. Rodney Stark wskazuje (jako agnostyk) trzy racje, które miały znaczenie decydujące dla rozwoju chrześcijaństwa w dobie epidemii. Po pierwsze, chrześcijaństwo w przeciwieństwie do pogaństwa było w stanie wyjaśnić religijną genezę zła oraz ukazać drogi nadziei. Po drugie, chrześcijaństwo przełożyło  cnotę miłości na służbę społeczną i solidarność wspólnotową. Po trzecie, chrześcijaństwo oferowało sieci wsparcia społecznego, które zostały zniszczone  wśród pogan przez epidemie.  

Jakie stąd dla nas wnioski?

Musimy w tych dniach budować w sobie duchowe Arki Noego, by stworzyć w sobie samych kanały łaski Bożej. Pięknie, mocno i mądrze mówi o tym p. Leszek Dokowicz, świecki katolik, twórca m.in. Różańca do granic, czy Polski pod krzyżem. Budować duchowe Arki Noego, to zadbać, póki kontakt z księdzem jest możliwy o sakrament pokuty. Potem dbać o to, by w sytuacji, gdy niemożliwe będzie sprawowanie Eucharystii podejmować komunię duchową. Ona nie zastąpi komunii realnej, tak jak ten list nie zastąpi osobistego spotkania, przeżycia całej skali bogactwa osób. Ale jest to pewna pomoc. Trzeba się modlić. Czas uwolniony od spotkań z innymi, może być czasem dla najbliższych. I czasem – z najbliższymi dla Boga.

Pisałem: „chrześcijaństwo przełożyło  cnotę miłości na służbę społeczną i solidarność wspólnotową”.

Te słowa nie wymagają rozwinięcia – przekonałem się będąc u Was, z Wami jak wielka jest skala otwartości i życzliwości. Nie dajemy jej sobie zabrać. Przeciwnie, teraz ta solidarność wspólnotowa jest szczególnie aktualna. I wreszcie możemy tworzyć sieci wsparcia społecznego – pokazać innym, że jesteśmy wspólnotą uczniów Chrystusa, którzy żyją nadzieją i wiarą. Drodzy w Panu, od miesięcy planowałem chęć podzielania się z Wami bądź to fenomenem św. Jana Pawła II w roku 100-lecia jego urodzin, bądź fenomenem Prymasa Tysiąclecia w roku jego beatyfikacji. Pan Bóg rozpisał inny scenariusz tych rekolekcji. On sam pisze po liniach naszego życia. Jeżeli w tych warunkach przyjmiecie, Drodzy w Panu, Drodzy Przyjaciele formę kontaktu internetowego tych planowanych rekolekcji, będę wdzięczny.

W tej chwili chcę tylko wyznać jedną sprawę – kiedy podjąłem w tym roku 40 dniowe rekolekcje z Janem Pawłem II w TV Trwam nie przypuszczałem, jak główne przesłanie papieża stanie się aktualne. Rekolekcje były zbudowane wokół książki – wywiadu „Przekroczyć próg nadziei”. Przez wiele stron, w ciągu wielu odpowiedzi Jan Paweł II wyjaśniał Messoriemu znaczenie, sens jego wołania

„Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowo!”.

A w ostatniej rozmowie mówi: Po tym wszystkim, co powiedziałem, mógłbym zamknąć swą odpowiedź w takim paradoksie: ażeby wyzwolić człowieka współczesnego od lęku przed sobą samym, przed światem, przed innymi ludźmi, przed potęgami tego świata, przed systemami, przed tym wszystkim, co jest symptomem niewolniczego lęku tak zwanej siły wyższej, którą człowiek wierzący nazywa Bogiem, trzeba temu człowiekowi z całego serca życzyć, ażeby nosił i pielęgnował w swym sercu tę bojaźń Bożą, która jest początkiem mądrości. Taka bojaźń Boża jest zbawczą siłą Ewangelii. […] Ona rodzi ludzi świętych, czyli prawdziwych chrześcijan, a przyszłość świata ostatecznie do nich należy”.

Zatem życzmy sobie, byśmy we wspólnocie wiary wyzwalali się z lęku i kierowali się bojaźnią Bożą, która jest początkiem mądrości.